***

 

To miejsce wydaje ci się stałe i niezmienne. Jest centrum 

twojego życia. Gdy budzisz się, czujesz się 

przylepiony, trącony w układ sklejonych instrumentów. 

Jak gdybyś spędził tak całe życie, patrząc na 

przeciwległy balkon, z którego wyrasta wiśnia i winorośl. 

Pijani ludzie krzyczą tylko samogłoskami. Zapomniałeś,

że będąc tutaj, byłeś już wcześniej wszędzie indziej,

myśląc wtedy to samo co dzisiaj. 

Wszystko kształci różnicę. Nic nie dokona pogromu. Nic nie potrafi 

wyhodować ogromnej pleśni. Liście na ulicach, grabarze w latarniach. 

Drzewa stoją stabilnie i rodzą młode.



***

Kościół zbrukany, kolacja z dawnymi przyjaciółmi skończyła się tragedią. 

Przez korytarz idą tłumy ludzi, każdy ma w sobie płodne serce.

Przez korytarz idą tłumy ludzi.

Wszystkich znam, nikt nie podejrzewa mnie o zgubę.

Jest zdjęcie, które próbowałem odzyskać.

Ból głowy w przepływie powietrza.

 

Zapominam ciebie, by przypomnieć ciebie w wyższym świetle.

Przeszłość staje się odporna. Z każdym kolejnym dniem stajemy bliżej

klasztornej bramy skąpanej w piasku i słońcu.